Postaw nam kawkę

CZY TO KONIEC WOLNEGO RYNKU? CZY TERAZ BĘDZIE ZBYT HARDO?

Jedno ogłoszenie, setki wiadomości i Discord w ogniu.

Wystarczyło ogłoszenie dotyczące zmian na Discordzie Projekt Hard, żeby czat eksplodował.
W ciągu kilkunastu minut pojawiły się dziesiątki wiadomości. Ich charakter był niejednolity
i mocno mieszany. Od konsternacji, po panikę, na próbie sprzedaży jadeitowego naszyjnika
z 800 pż (ktoś chętny?).

Dla jednych to „koniec”, dla innych „nareszcie”. Pomiędzy nimi ludzie obdarzeni zdolnością
jasnowidzenia przepowiadający zbliżający się upadek serwisu, handlarze szukający obejścia
systemu, ekonomości po maturze rozkładający gospodarkę Metina na czynniki pierwsze oraz osoby,
które zwyczajnie chcą wiedzieć u kogo można kupić strój ślubny i znalazły się na linii frontu.
Niestety tylko na jedno pytanie mamy pewną odpowiedź: domokrążca w m2.

Zaczniemy od aspektu jakim jest:

Ban-kai – statement Slasha

W całej tej burzy informacyjnej pojawił się też głos Slasha (kapitana 11 dywizji,
głównodowodzącego Projektem Hard), który próbował wyjaśnić sytuację.
Z jego wypowiedzi wyłania się obraz zespołu zwyczajnie przytłoczonego skalą
zainteresowania serwerem.

Kluczowe wątki z jego komentarzy:

  • ogromny napływ graczy i zgłoszeń,
  • brak mocy przerobowych, by jednocześnie ogarniać support, zgłoszenia i moderować handel,
  • przeniesienie osób zajmujących się wymianami do działów wsparcia,
  • podkreślenie, że zmiana dotyczy głównie ogłoszeń na Discordzie i handlu za realną walutę.

Slash wprost przyznał, że skala zainteresowania przerosła nawet najbardziej optymistyczne
założenia zespołu. Decyzja nie była planowana od początku, ale w ich ocenie konieczna,
żeby utrzymać sensowny poziom wsparcia dla graczy i reagować na nadużycia.

Postanowiliśmy poprzydzielać ludzi do różnych kategorii by nieco uporządkować ten chaos:

Zagubieni

„Czemu nie widzę handlu na dc xd?”,
„Gdzie dział handlu?”,
„Ale co wnosi ta zmiana? Wytłumaczy ktoś?”,
„Kiedy koniec bety?”

Część graczy zwyczajnie nie zdążyła przeczytać ogłoszenia albo trafiła na Discorda już po
wprowadzeniu zmian. Efekt? Chaos informacyjny, powtarzające się pytania i wrażenie,
że „coś zabrali, ale nikt nie wie co”.

Handlarze

„Bogowie, dajcie mi wystawić tygre +9 :>”
„kd wita +3 za 800k”
„Kupię jakieś fajne koziki 30+ sr”

Mimo ogłoszonych zmian, handel… dalej kwitł.
Na czacie wciąż pojawiały się klasyczne oferty sprzedaży.

To grupa, która pokazuje jedno: nawet jeśli zmienia się regulamin, nawyki graczy
zmieniają się dużo wolniej. Dla wielu Metin bez handlu to „gra bez sensu”, więc
odruchowo próbują robić to, co robili zawsze, czyli sprzedawać.
Podobny mechanizm zauważamy u człowieka w stanie pośmiertnym.
Mózg nie pracuje ale ciało wydaje z siebie jeszcze mimowolne ruchy
(odruch Łazarza).

Prorocy

„ggwp”,
„Będzie tu tak samo jak na pewnym innym hardzie”,
„Serwer z tydzień pociągnie jak handel za pln wyłączyli xd”,

Każda większa zmiana rodzi swoich proroków. W tej grupie dominowało przekonanie,
że ograniczenie handlu za PLN to pierwszy krok do końca serwera,
odpływu graczy i pustych map.
Czy mają rację? Nie wiemy.
Ale wiemy, co ile można oddawać medale do stajennego.

Ekonomiści

To jedna z ciekawszych grup w całej dyskusji.

Pojawiły się analizy o:

  • popycie i podaży,
  • sensie inwestowania w itemy,
  • tym, czy bez handlu „gra ma sens”,
  • czy ograniczenia nie zabiją gospodarki serwera.

Część argumentów była bardzo trafna: bez możliwości łatwego obrotu przedmiotami,
motywacja do „inwestowania” w postać faktycznie może spaść.
Z drugiej strony ograniczenie handlu za realną walutę może zmniejszyć
patologiczną inflację cen.

Oburzeni (albo odurzeni)

To reakcja czysto emocjonalna.
Krótko, dosadnie:

„Zaraz przytrzasne sobie pędzla drzwiami”,
„Z powodu nerfu handlu odchodze z serwera #cnota”.
„Widze ostatnio te hardy sie same rozpierdalaja”,
„WY JESTEŚCIE ROZJEBANI?”

To naturalna reakcja na coś, co uderza w przyzwyczajenia.
Dla części graczy handel za PLN był integralną częścią gry.
Nagłe ograniczenie tej możliwości wywołało zwyczajny regres
zdolności poznawczych.

ProHard

W dyskusji pojawiły się też głosy, które próbowały tonować emocje.
Gracze zwracali uwagę, że administracja nie ma nieograniczonych zasobów,
a liczba zgłoszeń, scamów i problemów organizacyjnych przerosła możliwości zespołu.

Ten obóz podkreślał, że zmiana dotyczy głównie handlu za realną walutę na Discordzie,
a nie samej wymiany w grze. Innymi słowy: handel nie znika,
tylko przestaje być „wspierany” i moderowany na DC.

Teoretycy spiskowi (czyli MY – REDKACJA PLAYWOJ)

Po wnikliwej analizie sytuacji, kilkunastu kawach i jednej burzy mózgów w redakcji
doszliśmy do jedynego logicznego wniosku:
To nie był przypadek. To był PLAN.
Za kulisami całej afery stać ma… Kowal.

Według naszych nieoficjalnych, absolutnie niewiarygodnych źródeł, to właśnie on miał:

  • masowo palić przedmioty na zapleczu,
  • wbijać eq na +9 „po godzinach”,
  • sztucznie podkręcać popyt na ulepszanie,
  • a następnie rozkręcić panikę na rynku, by odwrócić zainteresowanie,
    które coraz bardziej kumulowało się wokół jego osoby

Przypadek? Nie sądzimy.

Na dowód publikujemy LIST GOŃCZY za podejrzanym osobnikiem.
Jeśli widzieliście go kręcącego się podejrzanie często w okolicach handlarki różności,
nerwowo pocierającego czoło i uzbrojonego w młot –> zgłoście to… albo i nie,
bo i tak nikt wam nie uwierzy.

Nagroda:
1 500 000 000 yang
(plus darmowa próba ulepszenia u kowala – oczywiście bez gwarancji powodzenia).